Słoneczny dzień wszystko wydawało się normalne a jednak..już ,gdy wybiła dwunasta stało sie cos strasznego.Piorun trzasnął w drzewo i pojawił się ogień wszelka zwierzyna uciekała w strone jeziora tam było najbezpieczniej .Szłam zobaczyc co sie dzieje nagle stado pędzących jeleni biegło nie zatrzymywalnie w moja strone zdesperowana nie wiedziałam co sie dzieje. Stanęłam w miejscu ..nie mogłam uciec byłam sparaliżowana .Spojrzałam w góre spostrzegłam jakiegos wilka wołał
-Roksana!!!NIE!!
Chciałam odpowiedziec ale sparalizowanie ...zawładneło moim ciałem..
<dokończy ktoś,?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz