Pies rasy owczarek niemiecki nazywał się Herkules.Jego historia nie zaczeła się ppięknie, a było to tak...
Urodził się w stadzie Biało Krwistych, nie był magiczny więc rodzice go porzucili.W wieku 2 lat
znalazł przyjaciółkę, która nazywała się Vika.Byli razem i szukali watahy aby siędo niego przyłączyć.
Napotkali stado Czarno Krwistych zapytali się czy mogą dołączyć.Stado odpowiedziało tak chociarz
przywódca był wściekły.Herkules i Viki poznali przyjaciółkęSasze.Herkules, Viki i Sasza zazwyczaj jedli resztki, więc byli nie dożywieni.Gdy Herkules miał, 3 lata przechadzał się po stadzie, aż tu usłyszał wołanie o pomoc ,
bez zastanowienia pobiegł na ratunek, aż tu z wielkij skały Honga spada szczenię.Więc Herkules złapał szczenię i oddaje waderze.
Krążyłyły plotki, że Herkules jest bohaterem, co bardzo zdenerwowało Alphe watahy.Następnego dnia Viki
i Sasza postanowiły znaleźc smoka.Po krótkiej chwili znalazly małą smoczyce, którą nazwały Nina...W wiosnę
do watahy przybyła nowa wadera o imienią Suzan.Herkules od pierwszego wejrzenia zakochał się w waderze.Podlizywał jej
się ale ona była nie dostępna, także podkochiwał się w niej alpha.Obydwoje starali się o wzgledny wadery.Przywódca Back wyzwał Herkulesa
na pojedynek.Okrążali się i mierzyli okiem, warczeli na siebie a po kilku minutach skoczyli sobie do gardla.Walka była zacięta.Walczyli na barzo
popularnej górze Honga.Niestety Back spadł a Herkules wygrał.Herkules został przywódcą a Suzan przywódczynią.Piękne chwile sią kończy
gdy stado Czerwono Krwiści wyzywają na pojedynek o terytorium.Herkules zwołuje szyki i zaczałe się wojna.Czarno Krwiści zwycierzyli.
Po kilku dniach...
Czerwono krwiści wynieśli się i znaleźli inne miejsce.
Herkules rozmawiał z kolegam : Maksem i Zenobim.Po 10 dniach Herkules i Suzana mieli jedno szczenię, które nazwali Nick,
Maksowi i Saszy urodził się chłopiec,którego nazwali Perseusz.Ale Zenobiemu i Viki niestety urodziło się martwe szczenię.
Cała watah była w żałobie., Zonobi pocieszał wadere ale sam był brdzo rozpaczony.
Szczeniaki poszły razem ze smoczycą na spacer, były starsze więc rodzice pozwolili im pójść się przejść.
Nagle usłyszeli coś za krzakami.To była panda z głową lwa.
-Cześć-Powiedziała dziwna istota.Chłopcy nie pewnie odpowiedziały zwierzakowi.Po kilku minutach ciszy zwierz przedstawił się.Miał na imię Fenek.Chłopcy zaprzyjaźnili się z istotą.
Nina oznajmiła że robi się ciemno i że powinni wracać do domu.Wszystko później dobrze się potoczyło i Nick odeszedł od rodziny.
1 rok temu, gdy lato było w pełni, nasza grupa zebrała się
na wielkim polowaniu.Szablozębi nie zagrażali pokoleniom;
najmniejszy nasz patrol przepędziłby ich- i tym sposobem legenda
o sile wilków czarnokrwistych zastała w umysłach całego stada.
Lecz mój sukces podczas pierwszej inicjacji przyniózł mi uznanie
i podziw starszyzny Elity.Awansowałam na Kapitana Gwardi Elitarnej
w czasie mojej pierwszej zimy-byłam najmlodszym wilkiem w
stadzie, któremu udało się to osiągnąć.A czkolwiek nie dostrzegłam lekceważenia ze strony pewnej
małej grupy wobec Elitarnej Gwardi tego popołudnia.
-Pozdrawiam Kapitanie Swiftkill!-Powiedział szary wilk o
imieniu Lux-Uroczystość rozpoczęta, wysłano mnie ty abym was
zawołał.-Dodał Lux.
-Świetnie!Umieram z głudu.Kto pierwszy, ten zabiera jelenia!-Powiedział
cieszący się Henrry.
-Dobrze...Mażesz zatem uderzyć pierwszy.Idziesz Swift.?-Powiedziała
moja najlepsza przyjaciółka Nancy.-Apha chciałaby pewnie, bym została na straży.Ktoś musi pilnować
ich pociech w czasie uczty.-Odpowiedziałam na pytanie Nancy i
uśmiechnelam się.
-Swifty-zawsze na posterunku.Jak chcesz więcej dla mnie!-Dodał
Henry, po czym się zaśmiał.
-Nie bój się coś ci przyniesiemy!-Powiedziała Nancy i poszła z
Henrym.
-Swiftkill!! Wiedziałam, że zostaniesz.-Powiedziała córka naszej
Alphy-Tatiana.
-Cóż za silne poczucie obowiązków...-Za chihotała.-Troszczysz
się o moje rodzeństwo jak o swoje własne..-Tatiano, znasz moją robotę jako kapitana Gwardii i wiesz, że
obowiązuje mnie to do opieki nad dzieć mi Aphy.-POwiedziałam i uśmiechnelam
się do Tatiany.-Tobą i twoimi rówieśnikami też tak się zajmowałam.-Uśmiechnełam się.
-Mhmmm...Zadziewiasz mnie Swiftkill...-Tatiana spojrzała na mnie podejżliwym
wzrokiem.-...Tak jak, zadziewiasz moich rodziców.Często mówią o Tobie
lecz tak naprawdę szepczą... że nim umrą władzę nad watahą powierzą tobie.-
powiedziała dziwnym głosem.-Oni już mówią o tych sprawach?-Zapytałam się ciekawsko.
-Tak.Godne uwagi, nie.?-Powiedziala szczerząc zębu.-...Jako władcę obierają
Gwardzistę, a nie własną córkę.-Powiedziała i uśmiechneła się.-Twardogłowy strażik
jako Alpha największej grupy w histori!Interesujące czyż nie.-Uśmiechneła się, po
czym zaczeła mówić dalej.
-I kretyńskie.Twój rodzaj nigdy nie był niczym więcej niż strażnikami i wojownikami.
Oto co wataha zrobiła dla was, setki pokoleń temu ,czyniąc z was największych
brutali w grupie.Ty możesz być silna, ale nie twój sposób myślenia.Jesteś po to,
by nam słuzyc, a nie nam przodować.-Przerwała na chwile a potem znowy zaczeła.
-I oto jedna z tych nienaturalnych bestii stanie na czele swoich twórców.Ha.
Nie wydaje mi się.Luna i Ron mówili o moim braku szans na dowództwo, ale
pomylili się w osądzie.Jestem ich pierwszą i jedyną córką i mam zwolenników.
Obiecałam im władzę , gdy już będe Alph...-Powiedziala zdenerwowana Tatiana, nie wiedziałam co
myśleć, po chwili znowu zaczeła mówić.
-...I zamiast ciebie i tych młodych rywali.Usuwając was wszystkich, rodzice
będą musieli uznać mnie za jedynego prawitego dziedzica..-Zakończyła lecz potem usłyszałam
dwa słaowa ,,ZABIĆ JĄ''.Trzy wilki zaatakowały mnie, ale łatwo nz nimi było. Nawet gdy moi
współplemięcy rzucili się na mnie , nie zapomniałam o moim pierwotnum zadaniu chronienia
ich tak jak miotu.Lecz Tatiana była naiwna wierząc, że upadne przed nią na plecy w akcie
kapitulacji podczas tego ataku n mnie.Ale i ja byłam naiwna wierząc, że jej plan jest tak prosty.
-Zejdź mi z drogi Maro.-Rzekłam to wilczycy z watahy.
-Tatiana obiecała nam rangi i zajednoczoną grupę...w której każdy może wyznaczać prawo, a nie
jakaś uprzywilejowa banda głupców...-Mówiła do mnie z taką pewnością, że bałam się, że nadejdzie
znowu jakaś banda wilków chcąca mnie zabic.
-Jak perspektywa posiadania wyższej rangi może dla ciebie znaczyć dla ciebie więcej niż własne
życie.?Jeżeli pozwoli się na tej zachłanności
kontrolować siebie.-Powiedzialłam doś spokojnie.-Wykład o rangach, Strażniku.?Twój rodzaj wydawał nam, prwadziwym członkom grupy, rozkazy
wystarczająco długo! Teraz powinniście po prostu ZGINĄĆ!!!!!!-Krzyknela i zaatakowała mnie.Machnełam
raz łapą a ona już leżała po drzewem.Gdy poszłam do maluchów zauważyłam Tatiane leżącą z maluchami.
-Wynocha!Nie masz prawa tu przebyać!-Krzyknełam.
-Dlaczego nie? To wszak moja rodzina.-Odpowiedziała ze spokojem.
-Zostaw je! Natychmiast!-Powiedziałam groźnie.
Nie skrzywdze ich.....ZBYTNiO!!!!-Już chciała zabić jednego z dwuch maluchów, biegłam z całych sił.
Udałao mi się złapać jednego z maluchów. Ale Tatiana skoczyła na mnie.-Imek!Uciekaj!!-Krzyknełam.
-Którego zamierzasz teraz uratować, Swiftkill.?-Złapała drugiego malucha za ogon. I wtedy, pierwszy raz
w moim życiu, ujawniła się w mnie wada dręcząca ród Czarnokrwistych...FURIA.Oczy zaczeły mi świecieć
na zielono, dudniło mi w uszach, wizja zamazała sięJedynym moim celem był wróg, jakbyśmy tylko
my dwie były na świecie.Lecz nie mogłam zabić Tatiany.Czułam potrzebę pozostawienia jej przy życiu...
Tylko by cierpiała.-Czekaj Swiftkill...-Odezwała się złowrogo.
-Te całe powstanie przeciw Alpgom właśnie kosztowało cię życie, Tatiano...Nie marnuj swych ostatnich
tchnień na błaganie o jego oszczędzenie.-Powiedziałam, gniewnie do Tatiany.-Nie glupia, chcę ci podziękować za wykonanie brudnej roboty za mnie.-Pokazała łapą 2 martwe szczenięta.
Nie wierzyłam własnym oczą.Oślepiona Furią zamordowałam tych, co miałam strzec...Kręciłam się przy ich
rozszarpanych ciałkach, gdy zwaliło mnie z nóg potężne wyczerpanie...Byłam za słaba, zbyt wyniszczona
by zwracać uwagę na cokolwiek innego...Nawet ucieczką Tatiany.Niedługo potem zbudziły mnie zęby wbijające
mi się w bok...I krzyk matki widzącej urzeczywistnienie Swych najgorszych koszmarów.-Co!Nie!Nie zostawię ich!.-Powiedziałam z łzami w oczach, i złapałam jedno szczenię w pysk.Samiec Alpha wydał
rozkaz aby mnie zabić.Lecz chciala to sama zrobić.Gdy już skoczyła moja siostra Bloodspil skoczyła i ugryzła samice
Alpha W KARK.Luna się przewróciła.Po chwili wstała .
-Strażnicy..teraz..co do ostatniego czarnokrwistego drajcy WYNOŚCIE SIĘ!!!!-Krzkneła.Po tem nasze stado się
rozdzieliło
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz