Nie wiedziałam że to kiedykolwiek nastąpi a jednak. Zmarłam.... Jestem Duchem...
A zaczęło to się tak....
Siedziałam se nad jeziorem. Rozmawiałam z Gepardzim, ale on usłyszał wrzaski Ines i poleciał... Jak pies XD
No to ja e zaczełam słuchać Heavy Metalu. I gdy se tak słucham. Gepardzi przeszedł i zaczoł wrzeszeć .-. to ja mu też wrzasnełam i se poszłam. Nudziło mi się. Więc poszłam do jaskini... Zaczełam se grzebać w szufladzie i zobaczyłam go. Był ostry i srebrny z czarna rączką... To był nóż. Zrobiłam se pierwszą rysę.
Nie bolała zbytnio. Potem ciachnełam się bardziej. KRew zaczeła coraz bardziej lecieć. Zrobiłam se jeszcze kilka innych ran.. Na łapach... Lekko bolały. Ale to mi nie przeszkadzało. Pomyślałam...: Życie mi nie wyszło... Jestem samotna.. Przyjaciele? Hmm... Gepardzi... Ale on ma swoja Ines i wgl.... Nate... on jest spoko ale nie jestem pewna czy on nie lubi.... Przyjaciółki... Anna jest spoko...
Ale to i tak nie to samo... No i chwila słabości i.... I jedno cięcie... i... Straciłam przytomność...
Jedyne co pamietam to że ktoś weszedł do jakskini,....
<ktos dokonczy>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz